JESTEŚ MOIM MIŁYM GOŚCIEM :)



Moris Page


Moris - Humor








HUMORY



==> ZABAWNE LINKI <==






Dżungla. Na gałęzi wiszą dwa leniwce. Mija pierwszy dzień i nic. Mija drugi i tez nic. To samo trzeciego dnia. Czwartego dnia jeden z leniwców powoli ruszył głową. Na to drugi: - Roman, aleś ty nerwowy!
Po powrocie z wojny w Zatoce Perskiej dziennikarz pyta na lotnisku spadochroniarza: - Co będzie pierwszą rzeczą jaką uczyni pan po powrocie do domu? - No wie pan... Nie widziałem żony 6 m-cy... No rozumie pan... - No dobrze. Co będzie drugą rzeczą po powrocie do domu - Zdejmę spadachron...
Starszy Francuz poszedł do spowiedzi: - Ojcze, na początku drugiej wojny światowej zapukała do moich drzwi piękna dziewczyna i poprosiła, żebym ją ukrył przed Niemcami. Ukryłem ją na strychu i nigdy jej nie znaleźli. - To był wspaniały uczynek, nie powinieneś się z tego spowiadać. - Niestety ojcze, ja byłem taki słaby, a ona taka piękna... Powiedziałem jej, że za schronienie na strychu musi spędzać ze mną każdą noc. - No cóż, to były ciężkie czasy... Gdyby Niemcy odkryli, że ją ukrywasz z pewnością zabiliby cię i miałeś prawo się obawiać. Jestem pewien, że Bóg weźmie to pod uwagę i osądzi twoje uczynki sprawiedliwie. - Dziękuję ojcze. To mi zdjęło kamień z serca. Czy mogę jeszcze o coś zapytać? - Oczywiście, pytaj. - Czy musze jej powiedzieć, że wojna już się skończyła?
W klasztorze nagle otwierają się drzwi i z rozpędem do środka wpada młoda zakonnica. Biegnie prosto do matki przełożonej: - Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić? - Zjeść cytrynę - odpowiada matka przełożona - Pomoże??? - Pomoże, nie pomoże... ale przynajmniej ten uśmiech zniknie.
Ludzie siedzą w samolocie na lotnisku i czekają na pilotów. Przychodzą z godzinnym opóźnieniem. Jeden z psem przewodnikiem drugi z białą laska. Ludzie przerażeni no ale nic. Samolot kołuje na pas startowy rozpędza się. 500m do końca pasa 400, 300, 200m. Ludzie krzyczą: Startujcie! Startujcie !!!!! Samolot wystartował podwozie się schowało. Jeden pilot mówi do drugiego. - Jak kiedyś nie krzykną to się rozpieprzymy!
Rozmawia dwóch mnichów, młody ze starszym na temat zbiorów znajdujących się w tamtejszej bibliotece. - Mistrzu, wybacz, że pytam, ale co by się stało gdyby mnich przepisujący księgi się pomylił i jakieś zdanie przepisał błędnie? - Nie, to niemożliwe, nikt się nie myli. - No, ale jakby się ktoś pomylił, to co by się stało? - Mówię ci, że nikt się nie myli, znasz tekst biblii na pamięć? Przyniosę ci jedna z pierwszych kopii i zobaczysz, że nic, a nic nie odbiega od tej z której i ty się uczyłeś... - Mnich poszedł po ów tekst i nie ma go godzinę, dwie, trzy... w końcu młody mnich zniecierpliwił się i poszedł szukać mistrza. Znalazl go w bibliotece siedzącego nad dwoma tekstami biblii (jeden z którego się wszyscy uczyli, a drugi ten jeden z pierwszych kopii najbliższych oryginałowi) i płacze... - Mistrzu co się stało?!? - W pierwszym tekście jest napisane "będziesz żył w celi bracie", a w kolejnych kopiach "będziesz żył w celibacie"...
W ogrodzie ktoś notorycznie wyżerał jabłka z drzew. Ogrodnik postanowił zaczaić się na złodzieja. Gdy w nocy coś zaczęło szeleścić w gałęziach, ogrodnik podkradł się do jabłonki i ujrzał na niej ciemną postać. Niewiele myśląc, złapał złodzieja za jaja i pyta: - Gadaj, ktoś ty?! - Odpowiedziała cisza. Ściska więc mocniej: - Gadaj, pókim dobry, ktoś ty??!!!! - Dalej cisza... ścisnął z całej siły: - Gadaj draniu, ktoś ty ?????!!!!!!!!!! Zduszony głos wyjąkał: - ....Józek..... nie...mo...wa.... ze wsi........
Po dobrej imprezce wracają trzy podpite koleżanki, w pewnym momencie zachciało im się sikać a ze na ulicy był duży ruch i przechodziły obok cmentarza zdecydowały się przeskoczyć przez mur. Kucnęły jedna tu, druga tam i sikają nagle zrywa się wichura, burza pioruny, więc wystraszone uciekają przez cmentarz, krzaki, płot i do domów. Następnego dnia ich mężowie spotykają się przy piwku, po paru mocnych jeden zaczyna: - Znamy się już długo to powiem wam chłopaki że wydaje mi się że mnie żona zdradza! Wczoraj wieczorem wróciła do domu późno, podpita a na dodatek w podartych rajstopach. Drugi mówi: - Eeee, to nic moja chyba też mnie zdradza, mało że wróciła późno i w podartych rajstopach to jeszcze bez majtek! Trzeci mówi: - Panowie to wszystko nic: moja wróciła, późno, podpita, bez rajstop i majtek, a na dodatek miała taka fioletowa szarfę na sobie: Nigdy Cię nie zapomnimy - Koledzy z Gdyni!
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie? - Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł. - Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teść umarł? - Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego! - Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety - moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków - Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet?
Idą dwa penisy przez miasto. Staja na pasach, patrzą, a po przeciwnej stronie stoi wibrator. Na to jeden penis do drugiego: - Ty, patrz, cyborg!
Kierowca został zatrzymany przez policjanta. Kierowca: "O co chodzi?" Policjant: "Jechał pan co najmniej 90 km/h w terenie zabudowanym." Kierowca: "Skądże, jechałem równe 60." Żona: "Kochanie, przecież jechałeś 110!" (Kierowca rzuca żonie gniewne spojrzenie.) Policjant: "Otrzyma pan również mandat za uszkodzone światła stopu." Kierowca: "Nie miałem pojęcia, że są uszkodzone." Żona: "Kochanie, przecież miałeś je naprawić wieki temu!" (Facet znowu rzuca żonie gniewne spojrzenie.) Policjant: "Zauważyłem również, że nie zapiął pan pasów." Kierowca: "Rozpiąłem je jak pan podchodził." Żona: "Przecież ty nigdy nie zapinasz pasów kochanie." Kierowca odwraca się do żony i krzyczy: "ZAMKNIJ SIĘ WRESZCIE!" Policjant pyta się żony: "Czy maż zawsze tak na panią krzyczy?" Żona: "Nie, tylko wtedy gdy jest pijany."

Pewien farmer, po wypadku, pozwał kierowcę ciężarówki do sądu. W sądzie prawnik kierowcy zadał mu kłopotliwe pytanie: - Przecież na miejscu wypadku powiedział pan funkcjonariuszowi policji, że czuje się świetnie, czyż nie? - No cóż - odpowiada rolnik - to było tak. Wstałem rano, wziąłem krowę na postronek ... - Zadałem panu proste pytanie, proszę odpowiedzieć tak lub nie. Czy na miejscu wypadku nie powiedział pan funkcjonariuszowi policji, że czuje się świetnie? - No więc - ciągnie niezrażony rolnik - ... szedłem poboczem z moja krowa na pastwisko ... - Wysoki sądzie, protestuję! Mamy zeznanie funkcjonariusza policji, stwierdzające, że powód na miejscu wypadku stwierdził, że czuje się świetnie, natomiast teraz nie chce tego przyznać! Ale skąd będąc ciekawym opowieści rolnika oddalił protest. - Więc jak już mówiłem szedłem z krowa na pastwisko, kiedy nagle uderzyła w nas ta wielka ciężarówka. Mnie rzuciło na jedna stronę szosy, krowę na druga. Słyszałem jak biedne zwierze porykuje z bólu, ale nie mogłem się podnieść, bo miałem złamana nogę. Wtedy przyjechał policjant, najpierw podszedł do krowy i usłyszałem strzał. Podszedł do mnie z pistoletem w ręce i powiedział, że musiał zabić krowę, bo była zbyt poraniona i zapytał się mnie jak się czuję!
Z Sejmu przyszły dwie wiadomości: jedna dobra , druga zła zła : 3 posłów ma pryszczyce dobra : trzeba cale stado wybić!
Zima, las, pada śnieg. Po lesie chodzi podenerwowany niedżwiedż. To złamie choinkę, kopnie w drzewo, pogoni wilka - ogólnie - mocno wku...rzony! Chodzi i gada sam do siebie- "po jakiego licha piłem tę kawę we wrześniu....".
Byly sobie dwa gabinety lekarskie na przeciwko siebie. Do jednego z nich przychodzi baba z dużą dupą. Lekarz nie może wytrzymać i spojrzawszy na dupe parska śmiechem. Na co baba od razu trzaska go w twarz i wychodzi. Lekarz łapie szybko za słuchawke i dzwoni do kolegi z drugiego gabinetu: "Cześć stary, zaraz przyjdźie do ciebie baba z dużą dupą.Wpuść ją tylko sie nie śmiej, bo będziesz miał braki w uzębieniu tak jak ja." Baba wchodzi do drugiego gab. Drugi lekarz spogląda na jej dupe, ale cudem powstrzymał się od śmiechu i pyta: "Co pani dolega" "Mam małe piersi" mówi baba Na to lekarz powstrzymujac sie od smiechu mowi: "Proszę się rozebrać" okazało sie że baba ma faktycznie małe piersi. Lekarz ze spokojem i powagą: "Musi pani codziennie rano pocierać sobie w rowku między piersiami kawałkiem papieru toaletowego" "A to pomoże?" pyta baba " Nooo, dupie pomogło...." - odpowiada lekarz
Myśli kobiet patrzących w sufit: Kochanka: - Przyjdzie mąż, czy nie przyjdzie? Kurtyzana: - Zapłaci, czy nie zapłaci? Żona: - Beż. Beż. Pomaluje sufit na beż?
Jedzie małżeństwo samochodem. W pewnej chwili widzą na poboczu zranionego leżącego skunksa. On zatrzymał samochód, ona wybiegła wzieła go do środka. Trzyma na rękach i mówi: - Patrz, on się cały trzęsie, jest mu pewnie zimno. Co robić? - Wsadź go sobie między nogi. - A co ze smrodem? -pyta ona. - Zatkaj mu nos.
Idzie ksiądz polną drogą, przechodzi obok takiego skromnego gospodarstwa. Patrzy, a tam chłop coś z desek kleci. Ksiądz zagaduje: - Pochwalony drogi parafianinie, nad czymże tak ciężko pracujesz??? - A kurwa, kibel nowy stawiam, bo się stary rozjebał. - O, mój drogi !!! A nie mógłbyś tego tak trochę owinąć w bawełnę ?? - Co mam owijać w bawełnę??? Dechami opierdolę naokoło !!!
Spotyka się po kilku latach dwóch koleżków. -Ty wiesz stary, że w Niemczech są takie domy gdzie zjesz za darmo, wypijesz za darmo, ile chcesz. Ale to jeszcze nic! Poruchasz za darmo ile chcesz a jak stamtąd wyjeżdżasz to ci jeszcze 200 marek dadzą!! - Pieprzysz!! I ty byłeś w takim domu??? - Ja nie, ale moja żona była!
Facet w cyrku wychodzi na arenę z krokodylem. Staje na środku i kopie krokodyla w dupę. Krokodyl rozdziawił paszczę, a facet rozpina rozporek, wyciąga fiuta i kładzie krokodylowi na zęby. Potem bierze deskę i napierdala krokodyla po głowie. Krokodyl nic, tylko mu oczy z bólu łzawią. Po pięciu minutach napierdalanki wyciąga fiuta, krokodyl zamyka paszczę, a facet podchodzi do publiki i pyta: - Proszę państwa, kto z Państwa chce spróbować tego samego; gwarantuję pełnię bezpieczeństwa; bez obaw - nic nikomu się ni stanie! W cyrku cisza, przez dłuższy czas nikt się nie zgłasza, po chwili z trzeciego rzędu podnosi się stara babcia i mówi: - Ja tam może bym spróbowała, tylko żeby pan mnie tą deską po głowie tak nie walił..
Do burdelu przychodzi 80 letni dziadek i zamawia dziewczynę, która zrobi mu laskę. Zamykają się razem w pokoju. Dziewczyna zabiera się do roboty. Po 15 minutach mówi: - Dziadku, przecież to nie stanie. Dziadek: - To nie ma stać, to ma być czyste.
Lekcja poglądowa w szkole podstawowej. Pani wychowawczyni pyta dzieci jakie znają nowości farmaceutyczne ostatnich miesiecy. Oczywiście Jasio jako pierwszy podnosi rączke i krzyczy : - Ja, ja. Pani pyta: - Jasiu powiedz nam jakie znasz najnowsze lekarstwa Jasio odpowiada: - Viagrę proszę pani Zaskoczona Pani, nie wiedząc co powiedzieć upewnia sie czy aby dobrze usłyszała. Jaś potwierdza. Pani pyta : - A na co Jasiu Twoim zdanie ta Viagra jest - Na sraczkę prosze Pani - odpowiada Jaś - Jak to Jasiu na sraczkę - jesteś pewien? - Tak proszę Pani. Co wieczór moja mama mówi do taty: Zażyj Viagrę może ci to gówno stwardnieje .
Pan doktor to tylko ciagle mnie bada , obsluchuje , opukuje , a nigdy sie nie spyta , jak sie czuje -zali sie pacjentka. -A jak sie pani czuje? -Och , lepiej nie pytac !

Poprosze jakies srodki przeciwbolowe albo masc . -A co cie boli chlopcze? -Jeszcze nic , ale tym razem na wywiadowke poszedl ojciec .
Do dentysty przyszedl kosciotrup i zazyczyl sobie kontroli uzebienia .Po skonczonym badaniu , stomatolog mowi:-Zeby ma pan w porzadku , ale bardzo mnie martwi stan panskich dziąsel!
Przychodzi baba do lekarza i mowi: -Panie doktorze , jestem SKONANA ! -A ja jestem z GWIEZDNYCH WOJEN!
Pacjent mowi do lekarza: -Widze wszystko podwojnie! -Niech pan usiadzie na krzesle . -Na ktorym?
Przychodzi baba z corka do lekarza . -Panie doktorze , moja corka ma wylupiaste oczy . Czy mozna cos z tym zrobic? -Przede wszystkim , droga pani , poluzowac warkoczyk!
Psychoanalityk radzi hollywoodzkiej gwiezdzie filmowej: -Potrzebuje pani w swoim zyciu jakiejs zmiany . -W ciagu ostanich kilku lat zmienilam pieciu mezow , dwunastu kochankow , czterech producentow , osiemnascie samochodow i trzy apartamenty . Niech mi pan powie , co jeszcze moglabym zmienic w swoim zyciu?
Rodzina wyleczonej pacjentki przyszla do lekarza , swiezo upieczonego docenta , z podziekowaniem za wyleczenie chorej . -Dziekujemy , panie doktorze . -Docencie...docencie...-poprawia docent . -Doceniamy , doceniamy... W sądzie: - Dlaczego pani chce się rozwieść z mężem? - Budzi się ciągle o 2.00 w nocy i chce wracać do domu...
Mąż rano patrzy w lustro i mówi do żony: - Co sobie pomyślałaś wczoraj, jak przyszedłem pijany do domu z tym sińcem? - Jak przyszedłeś to go wcale nie miałeś.
Żona odwiedza męża w więzieniu. Idzie się poskarżyć naczelnikowi: - Panie naczelniku - mój mąż jest wykończony, proszę mu dać lżejszą pracę. - Nie rozumiem, co ma Pani na myśli, przecież on cały czas siedzi w biblio- tece i wydaje karty. - No tak, ale prócz tego kopie jakiś tunel.
Pewien aktor, grając króla, w pewnym momencie odczytuje list. Tej kwestii oczywiście nie uczy się na pamięć, więc koledzy raz postanowili go "ugotować" i podłożyli mu pustą kartkę. Na scenie król wziął list od rycerza, rozwinął, popatrzył... I oddał mu że słowami: - Zmęczonym, czytaj.

- Uważasz mnie za służącą, czy co? - krzyczy żona. - Ależ skąd, kochanie! Służącą mógłbym zmienić.
Był sobie facet, który miał motor. A ponieważ, bardzo lubił swój motor to smarował go wazeliną, żeby mu nie zardzewiał podczas deszczu. I pewnego razu spotkał dziewczynę marzeń. On ją pokochał, a ona jego jak to w bajkach bywa. I pewnego dnia ona zaprosiła go do siebie na obiad. Przed wejściem do jadalni uprzedziła go: - U nas w domu jest taka tradycja, że kto się pierwszy odezwie po obiedzie zmywa naczynia, ta tradycja obowiązuje również gości. Tak więc pamiętaj. No więc zaczęli jeść, zjedli i siedzą i patrzą po sobie. Chłopak sobie myśli: - Mmmm, pycha obiad trzeba by było podziękować, no ale nie będę przecież zmywać. Dziewczyna sobie myśli: - Zabrałabym go już do pokoju, ale nie mogę nic powiedzieć, bo będę musiała zmywać. Matka myśli: - Trzeba by już wstać, ale napracowałam się dzisiaj i nie chce mi się zmywać. Ojciec myśli: - Nic nie robiłem przez cały dzień to i zmywać nie będę. Mija pół godziny. Chłopakowi się znudziło, wziął dziewczynę posadził na stole, podniósł jej spódnicę, spuścił spodnie i użył sobie. Siada i myśli. - UUUch, leżało mi to już od dwóch dni, trzeba by jej coś powiedzieć, bo to jakoś głupio, ale przecież zmywać nie będę. Dziewczyna myśli : - Było ekstra, trzeba by mu podziękować, ale to zmywanie... Matka myśli: - Nie miałam tego od 6 lat, trza by coś staremu powiedzieć, ale nie teraz, bo zmywać nie będę. Ojciec myśli: - A to gnój, moją córkę przeruchał, a ja przez to zmywanie nic nie mogę po- wiedzieć. Mija następne pół godziny. Chłopak wziął mamusię na stół i powtórzył numer. Siada i myśli: - Ale się spodliłem. Tu taka lacha, a ja jej matkę. Musiałbym się wytłumaczyć, ale ... Dziewczyna myśli: - świnia, najpierw ja, potem moja matka. Musiałabym mu coś powiedzieć, ale... Matka myśli: - Ehhhh! Jak dobrze! Jak mu podziękować, jak nic nie można powiedzieć. Ojciec z pianą na ustach myśli: - Moja córka, moja żona na moim stole, a ja nic nie mogę temu draniowi po- wiedzieć. Nagle zerwał się deszcz. Chłopak wstaje od stołu, podchodzi do okna i patrzy jak jego motor moknie. - He, he, dobrze, że go wysmarowałem wazeliną - myśli - Jak przestanie padać to muszę go znowu posmarować. I zaczyna szukać po kieszeniach puszki, i stwierdza, że zapomniał jej wziąć z domu. - No trudno, zmyję te naczynia - myśli i pyta: - Czy ktoś ma wazelinę? Na co ojciec zrywa się i biegnie do kuchni: - To ja już pozmywam!
Przychodzi facet do domu, patrzy a tu żona kocha się z innym. Podchodzi i zaczyna żonie wypominać: - Jaka ty jesteś. Chciałaś futro - kupiłem Ci, chciałaś biżuterię - kupiłem Ci, chciałaś samochód - kupiłem Ci, chciałaś... Czy mógłby pan przestać kiedy ja mówię?
Młody wojskowy wraca z wojska po służbie. żona bierze go za rękę i ciągnie do sypialni. On stanowczym gestem zatrzymuje ją i mówi: - Chodź, pójdziemy na spacer. Poszli na łąkę. - Widzisz to piękne niebo? - Oj widzę, ale chodź prędko do sypialni... - A widzisz te piękne ptaszki? - Tak, ale chodź szybko do sypialni... - A widzisz tą piękna wodę? - Tak, widzę... - To patrz uważnie i zapamiętaj, bo teraz przez miesiąc będziesz tylko sufit oglądała...
Mąż do żony: - Słyszałaś? Wynaleziono kosmetyk, który niezawodnie upiększa wszystkie kobiety. - Nie tylko słyszałam, ale i używam go. - No tak, od razu wiedziałem, że to oszustwo.
Oto co mówi mąż do żony w kolejnych latach małżeństwa, przechodząc przez ulicę: Rok 1. Poczekaj kochanie aż samochód przejedzie. Rok 2. [tu imię], poczekaj bo samochód! Rok 3. Czekaj, samochód. Rok 4. Nie widzisz samochodu??? Rok 5. Cholera ślepa jesteś??? Rok 6. (to już tylko do siebie) Jak jesteś ślepa to właź pod koła!
Przychodzi facet do domu i widzi żonę z cyganem w łóżku: - Nnnnoooo.... Co ty tu robisz? - Ten pan mnie prosił żebym mu dała coś używanego po mężu.
- Wiesz, twoja żona to straszna śmieszka! - ??? - Jak opowiedziałem jej kawał, to tak się śmiała, że o mało co oboje nie spadliśmy z łóżka!
W hucie u Masztalskiego postawili komputer. Masztalski poszedł tam, ogląda i pyta co to jest? Na to główny informatyk chwyta go za rękę, przytyka jakąś igłę, nakłuwa palec Masztalskiego i wyciska kroplę krwi do pojemniczka. W tym momencie komputer zamrugał światełkami, a z drukarki wyjechał tekst:
---+------------------------------------------------+---
o | Nazwisko : Masztalski | o
o | Data urodzenia : 13.04.1947 | o
o | Prawa ręka zwichnięta w nadgarstku | o
---+------------------------------------------------+---
Masztalski się wściekł, bo faktycznie ręka go trochę bolała, ale skąd ten cholerny komputer to wie? - Cholera, trza by go jakoś zażyć, pomyślał Masztalski i poszedł do domu. W domu Masztalski podszedł do żony i mówi: - Dawaj palec - i ukłuł żonę w palec, a kroplę krwi wycisnął do probówki. Po czym podszedł do teściowej i postąpił analogicznie. Później wziął jeszcze wycisnął sobie trochę spermy, wymieszał to wszystko dokładnie i na drugi dzień przyniósł do komputera i mówi: - To od żony do analizy - i wpuścił to do pojemniczka. Komputer pomyślał i pokazał się wydruk:
---+------------------------------------------------+---
o | Nazwisko : żona Masztalskiego | o
o | Data urodzenia : 12.07.49 | o
o | Kamienie nerkowe | o
---+------------------------------------------------+---
o | Nazwisko : Teściowa Masztalskiego | o
o | Data urodzenia : 06.06.12 | o
o | Tarczyca | o
---+------------------------------------------------+---
o | Nazwisko : Masztalski | o
o | Data urodzenia : 13.04.47 | o
o | Masztalski, nie bij konia prawą ręką, bo masz zwichniętą w nadgarstku. | o
---+------------------------------------------------+---
Matematyk i Fizyk dostali następujące pytania: 1. Przypuśćmy, że przechodziliście koło płonącego budynku i zauważyliście hydrant i waz nie podłączony do niego. Co byście zrobili ? F: Podłączyłbym waz do hydrantu, odkręcił wodę i ugasił ogień. M: Podłączyłbym waz do hydrantu, odkręcił wodę i ugasił ogień. Następnie zadano im drugie pytanie: 2. Przypuśćmy, że przechodziliście koło płonącego budynku i zauważyliście hydrant i waz podłączony do niego. Co byście zrobili ? F: Szedłbym dalej, tak jakby nie było żadnego problemu do rozwiązania. M: Odłączyłbym wąż od hydrantu i tym samym sprowadziłbym problem do już rozwiązanego

Przychodzi żona do domu i widzi męża leżącego w kuchni na stole, zupełnie nagiego , obsypanego mąką ... -Co się stało ??? pyta mocno zaniepokojona -przecież kazałaś mi ukręciç ciasto na jajach..............
Młoda dziewczyna wsiada na przystanku do autobusu, kasuje bilet. Nagle autobus gwałtownie rusza i ... dziewczyna ląduje na kolanach jakiegoś faceta siedzącego obok. Speszona mówi: - o przepraszam, myślałam, że zdążę jak jeszcze będzie stał(!). Pasażerowie złapali natychmiast i koleżanka szybko wysiadła na następnym przystanku.
Inżynier, Fizyk i Matematyk zostawili postawieni przed problemem: usmażyć jajko podczas gdy w domu wybuchł pożar. Inżynier wziął wiadro napełnił je woda i zagasił pożar. Fizyk pomyślał chwilkę, policzył ilość po- trzebnej wody odlał ja do menzurki i z ostatnia kropla wylanej wody ogień zgasł. Matematyk zaś wziął papier i po kilku minutach odrzekł ucieszony - "Aha! rozwiązanie istnieje!" - i powrócił do smażenia jaja. Następnie zostali poproszeni po prostu o usmażenie jaja (na ogniu). Inżynier po prostu uczynił to przypalając je przy okazji. Fizyk policzył dokładnie i otrzymał dobrze usmażone jajo. Matematyk zaś podłożył ogień w kacie pokoju i powiedział: "zredukowałem problem do poprzedniego".
"Początkująca śpiewaczka operowa pyta męża: - Dlaczego ty zawsze wychodzisz na balkon, kiedy śpiewam? - Bo nie chcę, żeby sąsiedzi myśleli że cię bije".
" Przed Lucyperem stają trzy mężatki: - Ile razy zdradziłaś swojego męża? - pyta pierwsza - No, 23. - Diabły do kotła z nią! Ile razy ty zdradziłaś swojego męża? - pyta druga. - No, 20 - mówi druga. - Diabły do kotła z nią! A ty ile razy zdradziłaś? - zwraca się do trzeciej. - Ja tylko dwa razy. - Diabły, dorównać do 20 i do kotła!"
Do zatłoczonego autobusu wsiada mężczyzna i próbuje usiąść koło wiejskiej babciny, obstawionej siatkami. - Panie, uważaj pan na jaja. - A co ? Wieziemy jajeczka do miasta ? - Nie, gwoździe.
Ja i moja żona byliśmy szczęśliwi przez 25 lat, aż w końcu się spotkaliśmy...
Szybki Bill zabawia się z żoną szeryfa. Nagle słychać pukanie do drzwi, Szybki Bill wyskakuje przez okno. żona szeryfa otwiera drzwi, a tam Szybki Bill: - Zapomniałem spodni...
- Grecy zrobili Trojan w konia. - Pan Tadeusz zobaczył Zosię na płocie i poznał, że była dziewicą. - Poeta przez długie lata gładził swój język. - Car idąc do celu opierał się na mordzie. - Chłop doił krowę nad stawem, a w wodzie wyglądało to odwrotnie... - Kolumb zobaczył u nagich Indian wisiorki że szczerego złota. - Ślimakowi na Placówce umarła żona ale on wytrwał na niej jeszcze 2 lata... (fragment wypracowania na temat lektury szkolnej, autentyk).
Do baraku z więźniami wchodzi esesman. - Ilu więźniów na stanie? - 120 Herr Oberstumbanfuhrer! - Do diabła, powinno być dokładnie 100 - irytuje się Niemiec. Idzie wzdłuż rzędów prycz i strzela w głowy 20 więźniom. Potem liczy wynoszone trupy. - ...18...19...20...? ? ? 21 ? ! ? ! ? Herr Gott, zabiłem niewinnego człowieka!
I mąż wyniósł z pożaru swoją świeżo upieczoną żonę...
Ciemna noc, amerykański bombowiec leci na akcję. Cel: zrzucić spado- chroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem. Z wyjątkiem jednego... Dowódca: Skacz... Tchórzliwy komandos: Nnnie... Dowódca: Dlaczego nie? Komandos: Bbbo się bbboję... Dowódca: Skacz, bo pójdę po pilota!!! Komandos: Ttto idź... Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest jak w d... Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą... Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu: Nnnie, bbbo się bbboję... W ciemności słychać kotłowaninę, w końcu udaje im się wypchać go z sa- molotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu: - Silny był - mówi dowódca. - Nnno, chhhyba ccoś tttrenował...
Policjant zatrzymuje w mieście samochód prowadzony przez kobietę. -Przekroczyła pani sześćdziesiątkę... -Ależ skąd panie władzo, to ten kapelusz tak mnie postarza.
Na pustyni misjonarz spotyka lwa. Przerażony żegna się i mówi: -Boże spraw, żeby ta istota miała chrześcijańskie uczucia. Na to lew przyklęka, żegna się i mówi: -Boże pobłogosław ten dar, który za chwile będę spożywał.
Do siostry przełożonej przybiega zakonnica: - Siostro, siostro, zgwałcili mnie! - Niech siostra zje pół cytryny. - A czy to pomoże? - Nie pomoże, ale zejdzie siostrze z twarzy ten lubieżny uśmiech.

Na oddział położniczy wpada młody przerażony mężczyzna. - Proszę mi pomóc, moja żona rodzi. - Czy ma już bóle? - pyta położna. - Tak, taką wielką, na brzuchu.
Spotyka się dwóch kumpli i jeden mówi do drugiego: - Wiesz, po pierwsze twoja żona się puszcza, po drugie że mną, po trzecie co ty na to? - Coż, po pierwsze już się z nią rozwiodłem, po drugie ona jest chora na AIDS, po trzecie co ty na to?
Szybki Lopez poderwał żonatą kobietę. Leżą razem w łóżku a tu ktoś puka do drzwi. Kobieta przerażona: - Ojej, to mój mąż. Szybko, uciekaj! Szybki Lopez szybko wyskoczył z łóżka, w mgnieniu oka ubrał spodnie i koszulę i wyskoczył przez okno. Kobieta wstaje, podchodzi do drzwi z ser- cem w gardle, otwiera, a w drzwiach stoi Szybki Lopez i mówi: - Zapomniałem butów.
Szkot czyta książkę. Od czasu do czasu gasi światło, potem znów je zapala. - Co ty robisz? - pyta go żona. - Przecież przewracać kartki można i po ciemku.
Szkot ożenił się z wdową i po ślubie jedzie pociągiem. - Gdzie pan jedzie? - pyta go inny podróżny. - W podróż poślubną... - A gdzie żona? - Ona już była...
Pewnego razu, gdy hrabia wyjechał w dłuższą podróż, hrabina jęła zdradzać go z goszczącym na zamku szlachcicem. Na ich nieszczęście hrabia wrócił wcześniej, i zastawszy ich in flagranti nie namyślając się wiele, złapał za szablę i rozdzielił złączonych w miłosnym uścisku. Po czym zawołał służącego: -Janie, proszę przynieść panu tamponik, a hrabinie korkociąg.
Pytanie do radia Erewań: - Czy można odbyć stosunek w biegu? - Można, należy jednak wziąć pod uwagę, że kobieta z podniesioną spódnicą biega szybciej niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami.
Rozmowa w pracy: - Moja żona jest cudowna. Wieczorem, gdy wracam z pracy, ona całuje mnie, pomaga się rozebrać, zdejmuje mi buty, zakłada kapcie i gumowe rękawiczki. - A po co gumowe rękawiczki. - żeby wygodniej się myło naczynia.
W szpitalu: - Dlaczego do tej pory nie odwiedziła pana żona? - Bo ona też leży w szpitalu. - Tragedia rodzinna? - tak, ale ona pierwsza zaczęła.

- Chciałbym prosić o rękę pańskiej córki... - Czy rozmawiał pan już z moją żoną? - Tak, ale wolę pańską córkę.
Do izby przez FrontDoor wszedł pan Michał i rzekł głosem potężnym, aż Echo się odezwało: - Jeśliby który z was przeciwił się temu, iże najcudniejsza i najcnotliwsza dziewka na świecie jest panna (Jo)anna, tego pozywam na walkę z korekcją albo bez korekcji do pierwszego timeout'u alibo do hang- up'a. I stanęli na udeptanych drutach, pan Michał i Bohun, nie bacząc, że była to linia napowietrzna. Pierwszy Bohun natarł wybieraniem impulsowym z ogromną wściekłością. Mały rycerz cofał się ciągle i jeno V32 się bronił. Bohun IEMSI pchnął zdradziecko, lecz nagle pan Michał jakby V42bis włączył i otoczył Kozaka zwielokrotnioną przez kompresję aureolą bitów startu i stopu. Wtem Kozak sztuką najbieglejszym tylko znaną przerzucił się nagle z ZMODEMu na ZEDZAPa i dał cios 8KB tak okropny, że pan Michał, jakby piorunem rażony, przez chwilę potwierdzenia nie dawał. Lecz on jeno YMODEM-G włączył i zadawał ciosy szybko a sprawnie, potwierdzenia nie czekając. Bohun zebrał się teraz w sobie. Znał on jeden niezawodny protokół, strasz- ny,bo siedmiobitowy... "Chcesz mnie, jako mainframe terminala, Kermitem nadziać, ale ja cię onym XMODEMem CRC zażyję, com go jeszcze w łubniach wykoncypował." Bohun skurczył się w sobie i prawie przylgnął do modemu... lecz w tej chwili zaszumiał straszliwy młyniec 128-bajtowych bloków, aż ten CRC liczyć nie nadążył i zerwał połączenie... A na biały papier rachunku przestały z nieczułej na wszystko centrali pa- dać, jak krwi krople, impulsy po 1070złp...
Było sobie takie średnio dobrane małżeństwo-żona dewotka, a mąż pijak. Pewnego razu żona zdenerwowana na męża mówi : -Słuchaj nawrócił byś się, poszedł do kościoła.... -Nie, stara mowy nie ma, umówiłem się z kolesiami. -A za sto tysięcy ?-pyta małżonka -A, za 100o spoko. Przyszła niedziela, mąż poszedł do kościoła, a żona sobie myśli: "Pójdę, zobaczę co on tam robi". Przyszła do kościoła, patrzy a mąż chodzi po całym kościele, wchodzi do zakrystii, podchodzi do ołtarza itp. Zdziwiona podchodzi i pyta co on najlepszego wyprawia. A mąż na to : -Zrzuta była i nie wiem gdzie piją.....
Przyszedł facet do sklepu zoologicznego i prosi o ośmiornicę. Sprzedawca podaje mu zapakowana ośmiornicę i łyżeczkę od herbaty. Mocno zdziwiony klient pyta po co mu ta łyżeczka. - Należy jej użyć jak się ośmiornica do czegoś przyssie.. Facet zabrał ośmiornicę do domu. Przychodzi następnego dnia z pracy, a tu ośmiornica nic - do niczego nie przyssana. To samo 2 i 3 dnia. 4 dnia facet przychodzi do domu, a tu ośmiornica obejmuje wszystkimi ośmioma kończynami krzesło i nie zamierza się odessać. Wziął wiec łyżeczkę i próbuje.. Najpierw jedna kończynę.. z trudem udaje mu się odczepić, potem druga, trzecia, ale w międzyczasie ośmiornica znów przy- ssysa się pierwsza łapą. Mocno wkurzony gość próbuje raz po raz, ale zaw- sze ośmiornica jest szybsza. Zdenerwowany przychodzi do sklepuz rekla- macja: - Panie, ta łyżeczka do niczego się nie nadaje! Żądam zwrotu pieniędzy! a sprzedawca: - Jak to? Niemożliwe! Niech pan przyniesie, to spróbujemy razem. Nie przekonany facet przychodzi następnego dnia do sklepu z ośmiornicą przyssana do krzesła. Bierze łyżeczkę i zaczyna odklejać kończyny, ale sprzedawca na to: - Eee, nie tak! Niech mi pan poda te łyżeczkę! Wziął łyżeczkę i pac ośmiornicę w łeb. A ośmiornica (łapiąc się wszystkimi ośmioma kończynami za głowę) - auć!! moja głowa!!
Konieczny jest jednak słowniczek: Chrup - odgłos miażdżonej skorupki hhhe, hhhe - odgłos szybkiego oddechu, sapania (nie wiem, jak to lepiej wyrazić) Ida 3 ślimaki po torach. Wtem nadjechał ekspres: Chrup, chrup, hhhe, hhhe, hhhe, hhhe, chrup...
- Panie doktorze, proszę przyjechać do mojej żony! - A co jej dolega ? - Nie wiem, ale jest tak słaba, że musiałem ja zanieść do kuchni, żeby mi zrobiła obiad !
Przyjaciółka do przyjaciółki: - Słyszałam, że twój maź jest w szpitalu. Podobno cos sobie złamał... - Tak, przysięgę wierności małżeńskiej...

- Niektóre sklepy mieszczą się w piwnicach lub suterenach. Jest to chwyt reklamowy, chodzi o pokazanie jak niskie są tam ceny. - Wśród drzew liściastych wyróżniamy drzewa iglaste (takie których liśćmi są igły) oraz BEZLISTNE - mniej odporne na zatrucie środowiska niż iglaste. - Walka z paleniem trawy jest prowadzona szeroko, ponieważ palenie trawy grozi pożarami lasów, wyjałowieniem gleby i wpadnięciem w nałóg. - Rzeka to jednostka podziału wód i tematów. - Druty wys. nap. z których biorą prąd tramwaje, trolejbusy i pociągi elek- tryczne, noszą nazwę TRAKCJI - bo jak wcześniej nazwali je ATRAKCJA, to dużo osób wchodziło na słupy i ulegało porażeniu. - Płyty są czarne, maja rowek i można ich słuchać. Teraz układa się z nich chodniki, bo ludzie już nie kupują tradycyjnych płyt tylko kompakty. - Chciałbym, synu, żebyś mnie kochał. - Ależ tato, ja cię bardzo kocham! - No to idziemy do łóżka. - Na gniazdko w ścianie mówi się KONTAKT, bo w ostateczności może ono posłużyć do KONTAKTU z tamtym światem. - Słowo ŻYCIE pochodzi od wódki żytniej zwanej popularnie żytem, ponie- waż tylko po ŻYCIE ŻYCIE jest możliwe. - Kalorymetr dlatego nazwano podobnie jak kaloryfer, bo kalorymetr można podstawić pod kaloryfer gdy kapie woda. - Prąd do domowych urządzeń elektrycznych doprowadza się dwoma prze- wodami (lub kablem dwużyłowym), żeby jak jeden przewód się zepsuje, prąd mógł płynąć przez drugi. - Ale wystarczy przerwać jeden z przewodów, żeby prąd nie płynął. - Prowadzę w tej sprawie badania. - Powinno się zakazać gry w koszykówkę, bo uczy ona złych nawyków (wyrzucaniedo kosza wcale nie zniszczonej piłki)
Na szlaku turystycznym w Puszczy Świętokrzyskiej do podziwiającej piękno natury kobiety podchodzi jąkała i się pyta -Cz-czy pa-pani się pu-puszcza... Dostał z całej siły po twarzy, ale niezrażony kończy: -pu-puszcza świętokrzyska po-podoba?
Wraca z pracy zmęczony i głodny mąż. Troskliwa żona pyta się: - Pewnie jesteś głodny? Może otworze ci puszkę? - Cipuszke później, najpierw daj jeść.
- Dzień dobry, panie doktorze, jestem Napoleon Bonaparte.. - I uważa pan, że cos jest z panem nie w porządku? - Ależ że mną jest wszystko w porządku, gorzej z moja żona. Ona twierdzi, że nazywa się Kowalska...

MŁODA ŻONA DO MĘŻA PRZY ŚNIADANIU: - WIESZ, KOCHANIE, DZISIEJSZEJ NOCY ŚNIŁO MI SIĘ ... MĄŻ WZDYCHA, WSTAJE OD STOŁU I PYTA: - ILE CI NA TO POTRZEBA?
Ona tylko ma ochotę w piątek w nocy i w sobotę? Radzę sprawdzić , czy jej krocze jest zajęte w dni robocze! Pytasz czemu twa Beata z gołym tyłkiem w knajpie lata. Cóż, widocznie twa partnerka to po prostu striptizerka. Czemu żona , mój doktorze, orgazm tylko ma w jeziorze, mimo że gdy jestem w wodzie mam trudności z byciem w wzwodzie? To dlatego mój glutasie, że łaskoczą ja karasie! Zamiast mówić swej Renacie: - No Renata! Ściągaj gacie! Radzę spróbuj z innej beczki: - Czy nie cisną cię majteczki? Kiedy draży mnie chorąży, to czy potem będę w ciąży? Ależ panie plutonowy, tu o ciąży nie ma mowy!
Przyjechał raz Breżniew do Polski w odwiedziny. Podczas wizyty Gierek oprowadza gościa po muzeum. Leonid nudzi się niemiłosiernie, bierze w ręce książkę, która okazuje się rękopisem Pana Tadeusza. Czyta zdziwiony pierwsze strofy inwokacji: "Litwo, ojczyzno moja.." Twarz pokrywa mu grymas złości: - Który z Polaków śmiał napisać taki tekst ? Zatrwożony Edward mówi cicho: - To Mickiewicz, ale on już nie żyje... Na to na twarzy Leonida pojawia się uśmiech - I za to cię lubię, Edziu!
- Dlaczego życie na ziemi jest takie kosztowne? - Bo w koszty wliczony jest bilet na podróż dookoła słońca...
W kinie trwa seans filmowy. Ciemno... Nagle rozlega się oburzony damski głos: - Czy nie mógłby pan położyć swojej ręki gdzie indziej? - Mógłbym, ale robię to pierwszy raz i nie mam jeszcze tyle śmiałości..
W kinie trwa seans filmowy. Ciemno... Nagle rozlega się oburzony męski głos: - Panie, weź pan stad ta rękę! To nie spódnica tylko sutanna!!!

W 25-ta rocznice ślubu para spożywa uroczysty obiad w milczeniu. W pew- nej chwili żona mówi do męża: - Wiesz. Jak pomyślę sobie, że to już 25 lat, to mi się ciepło robi koło serca. - Nie truj. Poprostu biust wpadł ci do zupy.
Pewnego razu jeden facet opowiedział drugiemu taki śmieszny dowcip, że on pękł że śmiechu. No i toczy się rozprawa o nieumyślne morderstwo: Sędzia prosi oskarżonego, aby opowiedział ten dowcip. Facet się wzbrania, mówi, że nie chce dalszych nieszczęść. Na to sędzia wyznaczył delegacje: adwokat, prokurator i milicjant. Zamknęli ich w dźwiękoszczelnej sali i facet opowiedział. Adwokat i prokurator pęknęli, a milicjant wyszedł i powiedział, że w tym kawale nic śmiesznego nie było. Faceta uniewinnili.... Po roku w prasie ukazała się notatka: "Na rogu Alei Jerozolimskich i Marchlewskiego z niewiadomych przyczyn pękł milicjant..."
Baczność! Temat zero osiem łamane na piętnaście: Człowiek, jego wzór i przeznaczenie. Spocznij! Na wyposażeniu Ludowego Wojska Polskiego znajdują się dwa rodzaje człowieka - człowieka wzór czterdzieści siedem i człowiek wzór czterdzieści osiem. W ogólności człowiek składa się z części zasadniczych i pomocniczych. Do części zasadniczych zaliczamy głowicę, niesłusznie w cywilu nazywana głowom, tuleje lączonco zwanom szyjom, korpus że śledzionom i wantroboj, kańczyny górne tudzież dolne. W górnej, przedniej czenści gławicy znachodzom się dwa oka, oko liewe i assymetrycznie prawe. Oko liewe służy do wykrywania przełożonych w celu addania regulaminawego honoru wojskowego, asymetrycznie oko prawe służy do wykrywania czwartej piersi na komende "Równaj w prawa!" Panizej znachodzi się wystemp przedni zaopatrzony dwiema dziurkami. Dziurka liewa służy do wykrywania zapachu strawy agolnowajskowej, assy- metrycznie dziurka prawa służy da wykrywania zapzchow zwanych kaszarawymi. Paniżej znachodzi się otwór gembny zaopatrzony w jenzyk i zemby. Zemby slużom do przeżuwania strawy agolnowajskowej natomiast o jenzykach w wojskowości możemy powiedzieć, że wyróżniamy jenzyki nastempujonce: wyżej wzmiankawany, dwa jenzyki w kaloszach agolnowojskowych, i bardzo rzadko jeden obcy. W ogólności otwór gembny służy do załadawania i zaryglawania strawy agolnowojskowej. Pa obu stronach gławicy znachodzom się dwa wystempy płaskie zwane uchami służonce do padtrzymywania hełmu bojowego. W ogólności o gławicy można powiedzieć tyle, że od kaprala wzwyż wienkszego zastosowania nie pasiada. Cala gławica osadzona jest na tuleji łończoncej służoncej do nadawania jej obrotów w prawa tudzież w liewo oraz do zawieszania pasa wojskowego kiedy żołnierz znachodzi się w latrynie. W przedniej czenści karpusa znachodzom się dwie piersi. Pierś liewa służy do zawieszania adznaczeń krajowych i zagranicznych, assymetrycznie pierś prawa służy do przyjmawania kul że strony enpla. Paniżej znachodzi się brzuch który pawinien być zawsze wciongnienty a po przeciwległej stronie znachodzom się pliecy. Pliecy w wojskowości majom: artyści, spartowcy i dowódcy wszelakiego stopnia Paniżej plieców znajdujom się dwa zgrubienia tylne służonce do kształto- wania świadomej dyscypliny agolnowojskowej. Po przeciwliegłej stronie znajduje się wystemp przedni, który w wojskowo- ści winkszego zastosowania nie posiada poza przepustkom. Panizej znachodzom się dwie kańczyny dolne, które pomagajom w podno- szeniu dyscypliny, i które zaopatrzone som w dwa kalosze agolnowojskowe, przy czym ich właściwości som takie, że kalosz liewy pasuje na nogę prawom i assymetrycznie. W cały korpus wmontowany jest przewód pokarmowy od wlotu do wylotu. Przewód pokarmowy służy, do załadowania, zaryglowania i ADPALENIA strawy wajskowej. O czenściach paminientych w niniejszym wykładzie i o uzbrajenie powiemy w wykładzie nastempnym. Przerwa. Comment: Wykład należy wygłaszać z należytą powaga w dialekcie oficerów kadrowych Dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Tekst powyższego wykładu zapamiętałem na Rajdzie Świętokrzyskim przy ognisku w Świętej Katarzynie w r. 1963. Wygłoszony był przez studenta z Gdańska. Autora nie znam. Był to szczyt rozwoju wykładów o dzidzie bojowej, szmacie ogólnowojskowej itd.
Uciekają partyzanci, gonią ich Niemcy. Wpadli do obory, patrzą skora z krowy leży na słomie, no to bach, Franek poszedł w przód, Józek w tył i udają krowę. Niemcy wpadli do obory, zobaczyli zachudzone zwierze, a że to gospodarny naród, to postanowili cos z tym zrobić. Franek ( ten z przodu ) z przerażeniem szepce do Józka: - Jezus Maria, oni kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Wściekły Franiu zeżarł co mu dali i widzi, że idą z dokładką ! - Jezus Maria, oni drugi kubeł siana niosą, co robić ? - Jedz Franiu jedz, bo się wyda ! Zeżarł, a za chwile : - Rany Boskie oni z wiadrem wody idą !!!, co robić ? - Pij Franiu pij, bo się wyda !!! Wypił, i jak głupi rechocze. Pyta się Józek - Ty, Franek z czego tak rechoczesz ? - Trzymaj się Józek, bo byka prowadza !
- Wiec oskarżony uderzył swojego sąsiada 2 razy? - Tak, Wysoki Sadzie! - I sąsiad już się nie podniósł? - Nie miał prawa!
Bajka o śledziu, panterze, żonie i puszczy: - śledź pan tera żonę, bo się puszcza.
Icek sprzedaje lody. Na wózku z lodami widnieje napis: "żydom lodów się nie sprzedaje" Podchodzi do niego rabin i zgorszony pyta: - Icek, a co ty, antysemita jesteś? - Rabi, a ty próbowałeś tych lodów?
Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze, mam kłopoty z uprawianiem miłości. Doktor zbadał go i mówi: - Czy jest pan żonaty? - Tak. - A jak często pan odbywa stosunki? - No, 2-3 razy dziennie oprócz środy i czwartku. Wtedy idę do kochanki. - A więc ma pan kochankę. - Dwie. - A z nimi to jak często. - Z jedną codziennie w dni robocze. Moja sekretarka, wie pan. A z drugą w środy i czwartki. Dwa, trzy razy. - No cóż. Wydaje mi się, że pana kłopoty związane są z nadpobudliwością seksualną. - Wiedziałem, że to przez ten onanizm, wiedziałem...
Ciekawski policjant stoi z radarem i zatrzymuje ludzi, którzy przekroczyli prędkość. Zatrzymał faceta i mówi: - Panie, tu wolno 60, a pan jechałeś 100. Mandacik. - Dobra, dobra - odpowiada gość- a może być taki układ: ja zadam panu zagadkę, jak pan nie odpowiesz, to nie płacę, a jak odpowiesz to płacę po- dwójnie? - W porządku. Zadawaj pan. - W którym miesiącu w Japonii rodzą się dzieci? Policjant myśli, myśli, w końcu mówi: - W czerwcu. - Nieprawda, bo w dziewiątym... Niepocieszony policmajster zatrzymuje następnego za przekroczenie pręd- kości. - Panie, tu wolno 60, jechałeś pan 100, ale zamiast mandatu proponuję za- gadkę. Jak pan zgadniesz, to darujemy mandacik, jak nie płacisz pan po- dwójnie. - W porządku. - W którym miesiącu w Japonii rodzą się dzieci? - pyta policjant. Po chwili zastanowienia facet odpowiada: - W dziewiątym. Uradowany policjant: - Nieprawda, bo we wrześniu!
Kali chciał poślubić białą kobietę . Rozmawia więc z ojcem. - Wiesz Kali, ale biała kobieta potrzebuje pieniądze. - Kali pójść do pracy. - A wiesz, biała kobieta jest bardzo rozrzutna. - Kali zarobić te pieniądze. - Wiesz Kali, białe kobiety doprowadzają mężczyzn do bankructwa. - Kali będzie dużo pracować. - Ale Kali... Białe kobiety potrzebują, by ich mąż miał metrowego... - Kali obciąć...
- Obecnie każda ulica będzie miała dwie nazwy oznaczone gwiazdką!!! - A co oznacza gwiazdka??? - Niepotrzebne skreślić!!!
Masztalski opowiedział żonie kawa: - Wiesz jak się w Australii poluje na strusie? Nie? To ci powiem - bierze się łysego faceta, zakopuje w piasku tak, że tylko łysina wystaje, struś przychodzi, myli, że to jajo, siada i wtedy facet go łapie... Żona poleciała opowiedzieć kawa sąsiadce: - Wiesz jak się w Australii poluje na strusie? Nie? To ci powiem - bierze się łysego faceta, zakopuje w piasku tak, że tylko jaja wystają, struś przychodzi, siada i wtedy facet go łapie... Pieronie... ale dlaczego on by łysy???
- Panie mecenasie , chciałam się rozwieść z moim mężem. - A jaki jest tego powód ? - Mój mąż robi mi na szyi malinki ! - Wielu mężczyzn tak robi ! - No tak, ale on to robi obcęgami...
Dwie starsze panie (patrzeć poniżej) wsiadają do zatłoczonego tramwaju. Wszystkie miejsce siedzące są zajęte. Niektóre przez mężczyzn. żaden z nich nie kwapi się poderwać aby ustąpić miejsce. Jedna z pań stwierdza głośno: - Dzisiaj już nie ma prawdziwych dżentelmenów ! Na to odpowiada jeden z siedzących mężczyzn: - Dżentelmeni są, ale nie ma wolnych miejsc.

Styczniowe popołudnie, Warszawa, Belweder. Dzieci Państwa Wałęsów bawią się z chłopcami BOR-u w chowanego, pani Danuta przechadza się majestatycznie. Wałęsa spaceruje obok Wałęsowskiego muru, odchodzi, podbiega, podskakuje. Widząc to troskliwa pani Danuta podchodzi do męża i pyta: - Leszku, nie wystarczy Ci jednego płotu, tego w stoczni? - Wiesz Danka - odpowiada zamyślony Wałęsa - a jak trzeba będzie się ewakuować...
Co Ci się stało w oko? Pyta Mazowiecki Wałęsę spoglądając że zdumieniem na zaklejone wielkim plastrem oko. - EEE, nic - odpowiada Wałęsa - dostałem śrubokrętem... - Od kogo? - Od Niezabitowskiej... kończy cicho Wałęsa. - Przez przypadek? - Nie... przez dziurkę od klucza...
Lech Wałęsa leci w swoja pierwsza prezydencka podróż do USA. Na pokła- dzie Boeninga drinki, muzyka, świeża prasa z całego świata. Słychać dys- kretne szepty. Nagle robi się ciemno. Z głośników słychać głos kapitana: - Przepraszam, awaria oświetlenia. Ktoś zapala zapałkę, inny zapalniczkę. W migotliwym świetle widać kilkanaście par oczu wpatrzonych w Wałęsę. Ten w końcu nie wytrzymuje, zrywa się z fotela i krzyczy: - No i co się tak gapicie?! Nic nie zrobię - zapomniałem śrubokręta!!!
Pewien dziennikarz przeprowadza wywiad z panią Danuta: - Jakie jest hobby pani męża? - A co to jest hobby? - Nooo... - zająknął się dziennikarz - co pani mąż lubi najbardziej? - Zupę pomidorowa!
Bogaty Biznesmen dzwoni do swojej posiadłości. Telefon odbiera lokaj. - Czy wszystko jest w porządku? -Pyta biznesmen- - Nie, pańska żona jest w pokoju z jakimś mężczyzną. - Weź pistolet i ich zabij Lokaj wykonał zadanie i pyta się: - Co mam teraz zrobić? - Wyrzuć ciała do wąwozu za domem - Jakiego wąwozu??? - Czy to numer 222304? - Nie ???? A... to, pomyłka...
Julian Tuwim, pierwodruk 1931 SPRZECZKA Z ŻONA Lojalnie mówi do żony: "Małżonko, jestem wstawiony". Odrzekła z pogardą: "Błazen! Uważam, że jesteś pod gazem". Mówi: "Przesady nie lubi. Przysięgam ci, że mam w czubie". Powiada: "Kłamiesz, kochany. Twierdz, że jesteś pijany". "Nie przeczę, mówi, żem hula, Lecz jam się tylko ululał". Odrzekła: "łżesz, jak najęty. Po prostu jesteś urżnięty". "Ja, mówi, nic nie skłamałem; Doprawdy, pałę zalałem". "Kłamstwo, powiada, co krok! Jesteś urżnięty w sztok". "Oszczerstwo! oświadczam z gestem: Pijany jak bela jestem". "Baranek, krzyczy, bez winy! A kurzy mu się z czupryny". Wyj: "Niech pani przestanie! Ja jestem w nietrzeźwym stanie". "łżesz, mówi znów, jak najęty! Trynknity jesteś, trynknity!" "Nieprawda, ryknem na to, Ja jestem pod dobr dat!" "Gadaj, powiada, do ściany, Wiem dobrze: jesteś zalany!" "Jędzo, szepnem, przestaniesz? Ja - zryty jestem! Ty kłamiesz!" Godzin trwała ta sprzeczka, Aż poszła na wódkę żoneczka. A ja, by się nie da ogłupić, Także poszedłem się upić.
Szkot ożeni się z wdową i po lubię jedzie pociągiem. - Gdzie pan jedzie? - Pyta go inny podróżny. - W podróż poślubną... - A gdzie żona? - Ona już była...
Ojciec milioner do syna : - Synu. Jutro twoje osiemnaste urodziny. Co by chciał dosta : Auto, Jacht, chat, nie wiem. Powiedz co pragniesz. - Tato, chciabym się jutro obudzi i zobaczy przez okno trzech ukrzyżowa- nych murzynów. - OK. Rano synalek się budzi, patrzy przez okno i widzi : Faktycznie, stoją trzy krzyże, na nich wiszą trzej murzyni, z czego dwaj już maj głowy spuszczone i tuów obwinięty, ale trzeci wisi z podniesioną głowę i co mamrocze : - Mhmmmhm, mhmhmhm. - Co tam mamroczesz? - woła synek. - Mhmmmhm, mhmhmhm. - Nic nie słyszę. Synek wybieg na dwór i stan pod krzyżem i woła: - powtórz! - Mhmmmhm, mhmhmhm. - Cholera! Nic nie słyszę. Chłopak pobiegł po drabin, wlazł na szczyt na- chylił się do murzyna i słyszy : - happy birthday to you, happy birthday to .............
- Dlaczego sołtys kupił żonie samochód bez silnika ? - Bo uważa, że miejsce kobiety jest w domu!
Przychodzi mąż do domu po pracy. Żona mówi: - Może ci jajka usmażyć ? - Cycki se usmaż
Przychodzi mąż do domu po pracy i chlast żon w twarz - za co? - gdybym wiedział za co to bym ci zabił!
- Wszystko rozumiem, ale dlaczego namalował Pan anioła z czarnymi wło- sami? - Bo moja żona jest blondynką....
- Mamo! Mamo! Tata się powiesił na strychu!! Matka wbiega przerażona na strych a dzieci że śmiechem: - Ha! Ha! Prima aprilis! Nie na strychu ale w piwnicy!!

-Policjant w nagrodę otrzymał wazon na kwiaty. Przynosi go do domu i stawia na stole do góry nogami i mówi do żony: -Patrz, jaki bubel mi dali. -Masz racje, oddaj im - mówi żona. Następnego dnia policjant idzie do komendanta, stawia wazon otworem do blatu i mówi: -Co to za nagroda? To bubel! Komendant wziął wazon do ręki, obejrzał i mówi: -Macie racje! Nie dość, że nie zrobili otworu do włożenia kwiatów, to jeszcze dno wycięli...
-W jakich okolicznościach pani mąż złamał nogę? -Wysłałam go do piwnicy po ziemniaki, a on niezdara poślizgnął się na schodach... -I co pani wtedy zrobiła?! -Jak to co?! Makaron.
Przychodzi facet do komisariatu i mówi, że zginęła mu żona. -Proszę o rysopis - mówi policjant. -Ma rzadkie, przetłuszczone, siwiejące włosy, wyłupiaste oczy koloru wodnistego, zgarbiona, kuleje, ma pomarszczona szyje ..., tfu! nie szukajcie jej.
Rozmawiają dwie młode małżonki: -Wyobraź sobie, jaka wczoraj strzeliłam gafę. Podałam mężowi na śniadanie płatki mydlane zamiast owsianych. -I co on na to? -Strasznie się spienił...
Miedzy ludożercami: - Gdzieś zginęła moja żona! Nie widziałeś jej? - Nie... - A co żujesz?
Przychodzi facet do lekarza. -Panie doktorze, ostatnio dzieje się że mną cos niedobrego. Mam czerwone genitalia i bardzo mnie one swędzą. -Czy ma pan żonę? -Tak. -Czy pan z nią współżyje? -Tak. -Jak często? -Po każdym posiłku, w soboty i niedziele częściej. -A kontakty z innymi kobietami? -Tez. Po kilka razy dziennie z sąsiadką i koleżanką z pracy. -Pana kłopoty wynikają, ze zbyt intensywnego życia seksualnego oraz częstych zmian partnerek... -Dzięki Bogu, bo już myślałem, że to od onanizowania się...
-Czy ty wiesz kochana, że mój mąż ma granatowego malucha? -Tak? Kupił? -Nie, przytrzasnął drzwiami...
Wigilijny wieczór. W domu siedzi młode małżeństwo z dwójką uroczych małych dzieci. Wszyscy są zdrowi, szczęśliwi, wszystko się udaje, rodzinie dobrze się wiedzie. Nagle ktoś cichutko stuka do drzwi. Mąż otwiera, ale nikogo nie widzi. Dopiero po chwili zauważa, że tuz za progiem, na wycieraczce stoi maleńka śmierć z kosa. Zdenerwowany krzyczy: - A poszła mi stad! Czego tu szukasz? Wynocha! - Spokojnie... - odpowiada cichutkim piskliwym głosikiem śmierć. - Nie złość się. Przyszłam tylko po waszego chomika.
Przez pustynie jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego żona. Spotykają jadąca naprzeciwko karawanę. - Dokąd się tak spieszysz? - pyta przewodnik karawany. - Żona mi zachorowała, wiozę ja do szpitala.
Kobieta - definicja gatunku i rys historyczny. Kobieta - homo nono sapiens. Istota z gatunku podrzędnych (względem mężczyzny). Pierwotnie przeznaczona jako urządzenie reprodukcyjne, nie mające wpływu na plec potomka, oraz pomoc domowa, z czasem stała się Źródłem rozrywki a później i udręki mężczyzn. Kobieta, jako istota mało inteligentna, już genetycznie ma zakodowana konieczność c połączenia się z jednym mężczyzna - istota o wielokrotnie wyższym stopniu rozwoju. Konieczność c ta jest już widoczna w nazwie gatunku ( tobie-ta, co przez oboczność c przeszło na kobieta) i ujawnia się w psychice kobiety w wieku 16-26 lat. Kobieta, jako istota zawistna i bezinteresownie złośliwa, w XVIII wieku, nieudolnie naśladując mężczyzn, zaczęła "walczyć" o swoje "prawa". Przyniosło jej to pełen "sukces" i znacznie pogorszyło sytuacje życiową. Kobiety w owym czasie, bez chwili zastanowienia, przejęły męskie rozrywki i przywileje: pija, pala, pie... i noszą spodnie, co jak dowodzą liczne opracowania naukowe, nigdy nie wyszło Im na zdrowie. W czasach nam współczesnych kobieta została ujarzmiona (?) i wykorzystywana jest jako tania siła robocza w domu i zagrodzie, a także ma prawo do tego, co sobie wywalczyła - morderczej pracy zawodowej. W celu utrzymania kobiet w karności, zgodnie z ogólnymi sugestiami stosuje się metodę bicza i marchewki. Ustalono jeden dzień marchewki - 8 marca i 364 (lub 365) dni bicza, co w pełni satysfakcjonuje - nie mogące pojąć męskich intencji - KOBIETY. Tekst napisany z okazji Dnia Kobiet, 8 marca 1989r. Autor anonimowy
Po występie grupy heavy-metalowej dwaj przyjaciele spotykają się przy wyjściu. -Coraz głośniej grają te zespoły nie sądzisz? -Dziękuję, żona już zdrowa. A co u ciebie?
Pasażer jadący na urlop do Szkocji, w wagonie sypialnym pociągu relacji Londyn - Glasgow poprosił konduktora, aby ten wysadził go po drodze, w Carlisle. - Śpię kamiennym snem - powiedział - i będzie pan miał wiele problemów z obudzeniem mnie. Ale proszę zignorować wszystkie moje protesty, jeśli nawet będzie trzeba, po prostu wyrzucić mnie z pociągu. Następnie położył się spać i obudził się, gdy pociąg dojeżdżał już do Glasgow. Zrozpaczony wstał, pobiegł do konduktora i zaczął wykrzykiwać: - Przecież mówiłem panu, żeby pan mnie wyrzucił w Carlisle. Jestem na pana strasznie wściekły. - Ale na pewno nawet ani w połowie tak, jak ten facet, którego wyrzuciłem w Carlisle! - powiedział konduktor.
Ksiądz i siostra zakonna grają w golfa. Ksiądz bierze kija i uderza w piłkę która toczy się w bok i nie wpada do dziury. -A niech to wszyscy Diabli!!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy wściekły ksiądz. -Jak ksiądz tak może? - pyta się zawstydzona siostra- tak nie można... co na to Pan powie? Ksiądz patrzy się na zakonnice z pod oka i przeprasza... już tak nie powie więcej. Ida do następnej dziury i podobnie jak wcześniej ksiądz nie trafia: - A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - znowu rzecze ze złością. -Bracie, jaki to wstyd pobożnemu tak mówić - upomina go nieco zdenerwowana już siostra. -Ok... już nie będę, jeśli jeszcze raz tak powiem niech piorun z nieba zleci i w łeb mnie trzaśnie. Poszli do następnej dziury, ksiądz znowu nie trafił: -A niech to wszyscy Diabli!!! Nie trafiłem!!! - krzyczy ze złością. Wtem ciemno się zrobiło na świecie, cos zahuczało, zamruczało i piorun z nieba zleciał i walnął siostrę w łeb. A z nieba słychać jęk: -A niech to wszyscy Diabli!, nie trafiłem!!!....
Przychodzi do domu Wania, i stawia na stole trzy butelki wódki. Przybiega żona: - Skąd to wziąłeś? - Spotkałem złotą rybkę.
Dzwoni telefon wczesnym rankiem. Obudzony facet odbiera i słyszy pytanie: - Klinika? - Pomyłka, prywatne mieszkanie. Za krotka chwilunię ponownie telefon: - Klinika? - Nie do cholery! Prywatne mieszkanie! - Ziutek, no, co ty kumpla nie poznajesz, tu Mietek. Pytam czy strzelimy sobie klinika z rana.
Przychodzi emeryt do domu publicznego i zwołuje wszystkie te, no... pracownice. Jak zobaczyły klienta, zaczęły się śmiać. A ten niezrażony zaczyna pokazywać: - Ta! - Ta! - Ta! - I ta! Tym, no... pracownicom szczęki opadły, a dziadek dokończył: - ... Będą mnie wsadzać na ta!
Czerwony Kapturek przychodzi do Babci. Patrzy, a tu Babcia siedzi cała w nerwach, bo nie ma Wilka. Co jest? Wilk powinien już być! Siedzą i czekają jeszcze pół godziny i w końcu wkurzone idą do jamy Wilka. Patrzą, a tu Wilk rozwalony na łóżku śpi w najlepsze głośno chrapiąc. Szarpią, go szarpią i wołają: - Wilku, Wilku, co z Tobą, miałeś by w chatce, no nie? A Wilk otwierając przekrwione ślepia odgania ich łapą i mówi: - Dajcie mi spokój, całą noc z Costnerem tańczyłem...
- Kochanie, zatkał się zlew, napraw... - A co ja, hydraulik? - Mężu, w łazience światła nie ma... - A co ja, elektryk? - Fotel się rozłazi... - A co ja, tapicer? Po paru dniach mąż wraca z roboty, a tu wszystko naprawione! - Kto to naprawił?? - A, przyszedł taki jeden... - Za darmo? - Nie, naprawił i mówi: albo pani zaśpiewa, albo mi się odda. - A ty, co? - A co ja, śpiewaczka???
Mąż przychodzi do domu i wyjmuje z torby kilka kaset wideo. -Po co je kupiłeś - krzyczy żona - przecież nie mamy magnetowidu! -A czy ja się ciebie pytam, po co kupujesz biustonosz?
Młody ksiądz ma właśnie wygłosić swoje pierwsze kazanie. Zżera go trema, wiec pyta się starego wygi, co ma robi. - Chlapnij sobie synu koniaczku, to ci przejdzie - Ale ja jeszcze nigdy nie piłem alkoholu - Nie bój się, to ci pomoże. Chlapnął sobie i dziarsko idzie na ambonę. Po skończonej mowie pyta się pryncypała: - No i jak poszło?·- Świetnie, tylko pamiętaj - kazanie zaczyna się od Niech Będzie Pochwalony a nie Międzynarodówki, Jezusa nie oskalpowali Indianie tylko ukrzyżowali Żydzi, Agnieszka była świętą a nie siermiężną, a na koniec nie zjeżdża się po poręczy...
Wraca mąż z pracy i widzi jak żona siedzi na kaloryferze. - Co robisz kochanie? - Kolację Ci odgrzewam!
- Czy jestem twoim skarbem? - Pyta żona męża - Czy chcesz abym cię zakopał? - Odpowiada zirytowany mąż.
Faceta bolał łokieć. Poszedł do lekarza, ale lekarz kazał mu tylko przynieść mocz do analizy. Gość się wnerwił i do butelki wlał mocz żony córki swój i dodał jeszcze oleju silnikowego. Zaniósł lekarzowi i po dwóch dniach przyszedł po diagnozę. A oto diagnoza lekarza: Córka jest w ciąży, żona ma kochanka, olej w pańskim samochodzie nadaje się tylko do wymiany a pan niech przestanie walić konia w wannie to nie będzie pana bolał łokieć.
Dwóch facetów, którzy mieli za żony siostry poszli kupić wspólnej teściowej prezent na imieniny. Postanowili kupić kolczyki, ale przed zakupami postanowili wejść do knajpy "na jednego". Niestety jeden przerodził się w dwa i trzy itd. Po paru godzinach libacji, gdy stwierdzili ze nie maja już ani grosza zaczęli się zastanawiać, co zrobić z prezentem dla teściowej. Wreszcie jeden mówi - Kolczyki to jej kupimy w przyszłym roku a na razie to jej możemy przekłuć uszy.

Icek mówi do żony. - Selcia, ty masz włosy jak las! - Takie gęste? - Nie. Tyle zwierza...
Spotykają się dwaj podróżnicy na Saharze jadący na koniach. Koń pierwszego ledwo żyje, a drugiego wygląda jakby dopiero, co wyszedł ze stajni. - Co robisz, ze Twój koń nie jest zmęczony?·- Widzisz, każę mu biec tak szybko, ze pęd powietrza tak go chłodzi, że w ogóle nie jest mu gorąco. - To ja tez tak spróbuje. Spotykają się za jakiś czas, a koń pierwszego leży martwy. - Widzi pan? Wcale mu nie pomogło bieganie. - Głupi jesteś! Kazałeś mu biec tak szybko, ze biedak zamarzł.
Pewna kobieta poszła na badanie do ginekologa. Rozebrała się i położyła na stole. Lekarz się odwrócił i pierwsze, co powiedział to: - Ale wielka p... Lekarz ją zbadał i kobieta poszła do domu. Jednak to, co usłyszała bardzo ja intrygowało, postanowiła, więc sama zobaczyć jak to jest. Rozebrała się, a na podłodze położyła lustro. Nagle wszedł mąż i pyta się ją co robi. Zaskoczona odparła: - A nic, tańczę sobie. - Fajnie, tylko uważaj na te dziurę w podłodze. Z powrotem na początek


USTAWIENIA


Dodaj do ulubionych

Ustaw stronę jako startowa


SONDA



SONDA
Oceń obiektywnie moja stronke od 1 do 10

1
2
3
4
5
6
7
8
9
10